Witam
To ja bylem tym drugim pechowcem o ktorym pisal Kirek w innym poscie. Chcialbym bardzo podziekowac wszystkim ktorzy mi tego dnia pomogli:
Kirek, Darco, Glowa - za przyjazd, zalatwienie lawety, zciagniecie i przechowanie zwlok (bo tylko tak moge okreslic to co zostalo z samochodu) i trzezwe myslenie.
Rafal i Bajka - za odebranie Andzeliki z lotniska i zaopiekowanie sie nia, oraz goscine i odwiezienie na dworzec.
Jeszcze raz wielkie dzieki, nie wiem co bym bez was zrobil ponad 300 km od domu, po wszystkim nawet nie wiedzialem gdzie jestem. W takiej sytuacji mozna sie przekonac ze w klubie sa ludzie na ktorych mozna liczyc i jesli tylko beda mogli to pomoga.
Rowniez pozdro dla Lukasza, Piotera, i trzeciego kolegi z klubu - niestety nie pamietam kto to byl.
A teraz napisze co sie stalo.
Deszcz, slisko i pospiech, droga nr 7 ok 50 km od wawy. 170 km/h i puszczenie gazu w luku. Dobrze wiem ze tego sie nie robi, a jednak zrobilem. Tyl poszedl bokiem, jedna kontra, druga, trzecia spozniona i obrot. Przywalilem tylem w barierki, odbilem sie i jakies 80 metrow dalej poprawilem przodem. Tyl mocno zgnieciony, cala podloga pogieta i pofaldowana, zgiety slupek. Przod wbil sie pod barierke, docisnal sie do ziemi i w drobiazgi poszla skrzynia biegow, urwal sie wydech i prawdopodobnie pekl blok silnika. Jedyne cale elementy nadwozia to drzwi i szyby. O dziwo czesc pasazerska nawet nie drasnieta, nawet zadna szyba nie pekla, a udezenie bylo konkretne. Faktycznie E30 to twarda sztuka. Ja i pasazer mielismy zapiete pasy, dzieki temu jedyna strata to samochod i bolaca szyja. Ten, kto wymyslil bariery rozdzielajace pasy powinien dostac Nobla - gdybym przelecial z taka predkoscia na przeciwny pas, to juz bym nie zyl.
Glowa porobil kilka fotek, jak tylko bede mial to wkleje.
Teraz moge tylko wyciagnac wnioski z calego zdarzenia, i za pare miesiecy kupic nastepny samochod - oczywiscie tez beemke. Moze to bedzie eta, moze E34, sam nie wiem, ale na pewno bedzie.
PS. Chlopaki, nie wyzucajcie mnie z klubu za polamanie klubowych ramek
Szkoda ze inni debile jedza jak wariaty - w tym miejscu gdzie stalismy 4 razy by nas rozjechali,ustawione trójkaty daleko nawet nie zdały swojej roli a mój "T" poszedł w przód jakies Hondy.
Ludzie strasznie jeżdza patrza na krzywde ludzka zamiast rozgladac sie dokoła - taka niewuaga kosztowała kierowce TIR-a (jadacego obok nas) przywitanie sie z rowem,pierwszy raz na oczy widziałem cos takiego (kierowca TIRa wyszedł z wypadku bez szwanku).
Pozdro Bruner dozobaczenia w Borsku.
_________________ Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
Pozdrawiam i trzymam kciuki, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, a wieczór był bardzo sympatyczny jeszcze rano miałem czkawkę ze śmiechu
a samochód to tylko samochód, będzie drugi, nie martw się.
SOS jak widać jest potrzebny, ja jutro jadę nad morze przez Wielkopolskę (wesele) i spisałem sobie wszystkie telefony z SOSu, tak na wszelki wypadek.....
Pozdrawiam Brunera i Andżelikę
Bruner jest mi bardzo przykro z powodu tego wypadku, nerwow, rozbitej Beemki i całego tego zamiesznia i problemów przez które musiałeś przejść
Ale cieszę się zarazem że jesteś cały Ty i pasażer, że nic Wam się nie stało powaznego, że żyjecie...
Pozdrawiam gorąco.
Łukasz
_________________ Nie prosta, lecz zakręt jest wyzwaniem ...
Witam. Aż się nie chce wierzyć że nic wam się nie stało,
bo widziałem twoją betę a raczej to co z niej zostało.
Ale to bardzo dobrze.
Pozdrawiam
sie ma
Stary auto rzecz nabyta kupisz sobie inne lepsze i tez BMW … ciesz się ze żyjecie i ze nic wam i innym użytkownikom na tej trasie się nie stało .. głowa do gory życie i zdrowie jest najcenniejsze!!! Pozdro
_________________ Systemy alarmowe, pozarowe, monitoring projekt, wycena Pisac PW
Może nie będę orginalny, ale dobrze że nikomu się nic nie stało. Szkoda tylko pięknie zagadującej beemki, dźwięk twojego silnika bardzo mi się podobał. Panie świeć nad jej duszą Spytam z czystej ciekawości, miałeś Auto-Casco?
_________________ Liczba dachowań - 2
Liczba zniszczonych opon - 464
Łukasz
Duzo szczescia i jeszcze raz szczescia,przy 170km/h mało kto wychodzi cało,ciesze sie ze jestes cały.A bawareke zawsze kupisz,wyciagnij z tego wnioski Bruncio bo szkoda zycia pozdroo i do zobaczyska w Borsku.
_________________ BIAŁE MOGĄ WIĘCEJ
...tylko i wylacznie bety;)
Niestety Sosen, przez najblizsze pol roku raczej Ci zadna szosteczka nie zagram AC nie mialem, wiec zostaje mi tylko to co dostane za wrak, no i mam na dniach wreszcie dostac odszkodowanie za ten uszkodzony bok, wiec jakas tam kasa na nowa bedzie. Troche dozbieram i bede sie rozgladac za nastepna. Jak sobie teraz na spokojnie to wszystko przemysle to dochodzi do mnie jaki to byl ogromny fart. Moglo nie byc barierek, moglem odbic sie i poleciec na druga strone w drzewa (bylo tam kilka krzyzy), albo wydachowac. Samochod ten ostatni raz spisal sie na medal, wzial wszystko na siebie. Przynajmniej wiem ze nie byl po przejsciach, mialem zdrowy egzemplarz. A co do nauczki - moze to i dobrze ze rozwalilem fure teraz w taki sposob, niz zebym mial nie dostac tej lekcji i za jakis czas wladowac sie pod tira.
Co do barierek to bardzo dobrze ze wymienili, bo przy nastepnym uderzeniu raczej nie spelnily by swej roli. Az dziwne ze sie tak szybko uwineli. Mam tylko nadzieje ze rachuneczek do mnie nie przyjdzie.
PS. Darco, napisz mi jak sie nazywala ta wioska i przy jakim sktrzyzowaniu to bylo, bo nie pamietam.
Sprzedaje w calosci. Jest juz chetny, poza tym raczej nie oplaca mi sie go ciagnac 300 km do siebie, no i nie mam go gdzie trzymac, wiec chce sie szybko pozbyc klopotu.
Aha, zapomnialem napisac w poprzednim poscie - do Borska przyjade chocbym mial jechac rowerem
Wspólczuję rozbitej BETY - ale jak większość zauważyła najważniejsze jest życie kierującego i pasażerów.
Ja ok 1 roku temy tez niestety rowaliłem sowją 535. Ale są to twarde auta, które chronią osoby podrużujące nimi.
Trzymaj sie!!!!!!!!!!!!