Siemka mam pytanie czy jezdzicie czasem rowerkami .. czy dosiadacie czegos co nie ma silnika ( nie mowie tu o kobiecie czy innych stworzonkach)
Chodzi mi dokladnie o rowerki .. czy macie jakies specjalne sprzety czy robicie jakis tuning lub inwestujecie w tego typu osprzet ... wiem ze to forum bmw, ale moze ktos poza mna lubi czasem pobrykac na rowerq
PS mam nadzieje ze temat sie jakos rozwinie pozdro ..
_________________ Systemy alarmowe, pozarowe, monitoring projekt, wycena Pisac PW
Ostatnio zmieniony przez nokerman 2007-03-13, 09:37, w caoci zmieniany 1 raz
Kilka lat jeździłem, byłem w górach kilka razy, posiadałem kiedyś takiego sprzęta że po sprzedaniu zakupiłem białą . Przeszło mi definitywnie, nawet zjazd mnie już nie kręcił. Teraz samochody i czasem jeżdże już takim zwykłym mtb. Co do wypraw rowerowych to jestem chętny. Kiedyś wybrałem się na dziko z kumplem z bydgoszczy do zakopanego z sakwami by upalać po tatrach. Wypaliło Przez turek też jechaliśmy. Powstał wtedy mit o deszczowym stepie turcji który się ciągnął już potem przez resztę polski
Wlasnie ja mam taki rower szosowo miejski .. ( za jakis czas fotki) zadnej renomowanej firmy .. zadnej rewelacji .. ale dalem ten temat bo myslalem o zmianie kol.. dokladnie chcialbym kupic nowe obrecze i szprychy ,, tylko myslalem o duzo duzo wiekszej ilosci szprych .. gdzie takie cos kupic ile to kosztuje moze sie orjetujecie
_________________ Systemy alarmowe, pozarowe, monitoring projekt, wycena Pisac PW
Uwielbiam rowery, ale od 2 lat w ogóle nie jeżdżę Samochód wziął górę. Ostatnio miałem fajnego Corrateca Freeride. Super rowerek.
Kiedyś robiłem po kilkadziesiąt km dziennie. Najlepsze byly spontany z kumplem, długie, nie zaplanowane trasy.. ech. Fajnie kiedyś było
Ja bardzo często przesiadam sie na rowerek , w lato to prawie co dziennie po pracy i zawsze w wekend jak jest ładna pogoda .
Poczatki to tak jak prawdopodobnie większość zakup górala na pełnej amortyzacji (przód, tył) i zrobienie w sezonie ok. 2000 km.
Po takim sezonie stwierdziłem ze góral w mieście to troszke poroniony pomysł ( jak czesto jezdzi sie po lesie albo po innym mniej przyjaznym terenie).
Sprzedalem górala i zakupiłem sobie normalny szosowy rowerek na duzych 28" kołach i cienkich oponkach ( Author STRATOS SX) cały aluminiowy letutki jak piórko(koszt ok.1800zł).
No i zaczeło sie, a to liczniczek( oczywiscie nie badziew hipermarketowy), jakas sakwa pod siodłowa, zapiecia "anty kradzieżowe" no i rzecz najwazniejsza z której zakupu cieszyłem sie jak dziecko zaje... fajny klakson na spręzone powietrze (napełnia sie specjalna buteleczke do poziomu 6 atmosfer zwyczajna papką rowerowa) dający ok 30 decybeli.
_________________
Ostatnio zmieniony przez jackx 2007-03-12, 23:51, w caoci zmieniany 1 raz
Pomg: 10 razy Doczy: 23 Lis 2004 Skd: Warszawa-praga
Wysany: 2007-03-13, 00:20
mi moj brzuch nie pozwala na to poza tym co przystanek autobusowy to kiedys z HEMPem browar walilismy.na starowce juz po 5tym i powrot do domu slalomem. nawet nie wiedzielismy ze to moze grozic utrata prawka i lezy teraz sobie gdzies w piwnicy rowerek za 2000pln
Nie zlicze ile zajezdzilem rowerów.
Tak srednio to jeden dwa sezony przezywaja , dwa lata temu przywiozlem sobie z wystawki fajny miastowy rowerek opony jak w starych kolazowkach , rama damka (ulatwia strasznie manery miedzy autami w korku) rowerek smigal ze az strach tyle ze niestety tych profilach to jazda po miescie gdzie nikt nie jezdzi po 50 jest udreką Mialem na nim wownierz dwie poważne stluczki:
Jade sciezką rowerową po mojej prawej stronie biegnie ulica (hallera) i samochody jada "na mnie" sciezka , zadnych pieszych wiec rozpedzilem sprzeta zblizam sie do przeciecia z boczna uliczka (pocztowa) i patrze kątem oka ze jedzie Ford Fusion , ale dalej pomykam bo przecierz wyjezdzal z mojej lewej i pozatym na sciezke ( wzdluz glownej drogi) to ja mam pierwszenstwo. W nastepnej chwili jedyne co moglem robic to uciekac rowerkiem w łańcuchy porozwieszane na chodniku miedzy slupkami. Prawie uciekłem ale baba jednak mnie zachaczyla i byl obrót o 180 stopni Scentrowane koło i rozwalony błotnik Mi na szczescie sie nic nie stało.
Druga akcja byla taka ze przejezdzalem "na migajacym" dla pieszych i niespodziewanie spadl mi lancuch (co też bylo dosc czesta przypadloscia ów bika) przy kolazowkowej predkosci wypadek byl taki ze kolanem gniotlem pret od ramy (od kierownicy przez cala dlugosc rowerku szly 2 prety które zastepowaly pojedynczy element ramy).Niestety w tym wypadku ucierpiało moich 5 palców w mniejszym lub wiekszym stopniu (dwa zdarte do nakostnej) naszczecie nie polamane.
Rowerek zakończył swój zywot po tym jak wracalem z biby niewiem wlaciwie co mu sie moglo stac bo wogle nie bylo wywrotki (chyba ) ale rano mial peknieta rame.
Teraz musze sie zabrac za niego i wstawić nową rame
Hehe na kazdy rowerek przypada wiecej takich histori ale to moze pozniej opisze hehe
Na mieście mnie kiedyś uderzył przodem w bok wojskowy GAZ. Ale jechałem dalej, tyle że przestawił mi tor jazdy o jakieś pół metra. Przyjąłem go na bark, huk był taki że wszyscy z przystanku zapuścili żurawia Jechałem jednokierunkową pod prąd więc mnie nie widział.
co do przygod rowerowych to jak do tej pory wialem jedna ale taka że mnie zwaliła z nóg ale nie dla tego że cos we mnie albo ja w cos przywaliłoem tylko :
jade sobie ( no nie stety chodniczkiem ) z daleka widze jak ida sobie obok siebie dwie młode mamusie z wuzeczkami i gadaja, z powodu ze mój dzwoneczek trroszke chałasuje daje z wiekszej odległości znak sygnał panie sie obejrzały, jak juz sie zblizyłem na taka odległość ze dośc trudno było by cos zrobić dziewczynki zaczynaja manewr żebym mógł sobie spokojnie przejechać.
i tu mnie walło jak obuchem, nie zgadniecie co blądyneczki zrobiły
zamiast jedna sie schowac za druga to panienki ładnie i jak by to trenowały zamieniły sie na krzyż miejscami i dalej sobie idą gadając
jak to zobaczyłem to az mnie zatrzęsło ale ze smiechu i wywaliłem takiego ptaka ze jak by chciał to specjalnie zrobic to by nigdy nie wyszło
no cóz, wstałem otrzepałem z siebie piasek i pojechałem dalej
zamiast jedna sie schowac za druga to panienki ładnie i jak by to trenowały zamieniły sie na krzyż miejscami i dalej sobie idą gadając
BUAHAHAHAHAHAHA
Ja bym osłupiał jakbym taką akcję zobaczył
Ja także jeżdzę rowerkiem kiedy czas mi na to pozwala.Planuję wkrótce kupić jakiś nowy rowerek na amortyzacji zeby mozna było pójśc nim w las.Ogólnie świetna rzecz.Lubię też łyżworole.Pozdro
_________________ Chcesz mieć coś zrobione dobrze ? To zrób to sam - tylko Tobie zależy na tym, żeby zrobić to dobrze.
rowerek fajna rzecz jezdzimy z kamilem jak jest cieplutko juz wczoraj zrobilismy sobie mala traske a w czwartek na dluzsza wyprawe ze znajomymi zadnych ciekawych przygod do tej pory nie mialam
pozdrowionka
Pomg: 1 raz Doczy: 06 Sty 2006 Skd: Królewski Kraków
Wysany: 2007-03-13, 23:03
KIedys tez duzo jezdziłem i kilka rowerów sie rozłozyło an czesci(nie wytrzymywały tepa ) lecz tak sie sprawy potoczyły ze kiedys złamałem rower i pól i juz od tamtej pory dałem sobie spokój z rowerami czasem sie przejade jak sie cos trafi.
Rowerek fajna rzecz Ja jezdze od 5-ego roku zycia i kazde wakacje jak tylko sie dalo to na rowerze.
Z ciekawszych przygod to pamietam jak z kuzynka pojechalysmy sie wykapac nad jeziorko, ale nie zdazylysmy, bo musialysmy uciekac przed miejscowymi ktorym sie spodobaly nasze rowery
Ps: szkoda ze nie ma wiecej scierzek rowerowych tak zeby bikem mozna bylo bezpiecznie wszedzie dojechac... ehhh
Mimo uśilnych lub mniej starań nie nauczyłam się dobrze jeździć jakoś dwa kółka chyba są nie dla mnie więc i przygód brak poza nielicznymi przypadkami rozjeżdżania ludzi którzy nie chcieli mnie ominąć
Gniewek, to teraz juz wiesz dlaczego nie przejezdza sie przez przejscia dla pieszych?
I tu jest problem brun
Jak jezdze po ulicy to kierowcy nie zwracaja zadnej uwagi na rowerzystow juz nie raz wjechalem w takie dziury ze cale rawki pogielem Pomijam fakt ze wiekszosc jezdzi tak ze niemal "czuje" lusterka etc.
Najgorsi to sa kierowcy autobosow i taxiarze ale nie chce sobie i wam podnosic cisnienia wiec przemilcze ten temat