Wysany: 2009-01-20, 15:36 [E34] m50b20 nagle zgasla podczas jazdy i nie chce odpalic
Witam,
od wczoraj mam problem z moja e34. jadac sobie nagle samochod zgasl i nie chcial zapalic. rozrusznik kreci ale auto nie zapali. stawiam na pompe paliwa. sprawdzilem juz przekazniki pompy i bezpieczniki w obu skrzynkach. jest ok. niestety po przekraceniu kluczyka na zaplon nie slychac pompy nawet przykladajac bezposrednio do niej ucho. czytalem rowniez o czujniku polozenia walka i nie wiem jak go sprawdzic a wiem ze moze on tak namieszac ze nie poda pradu do przekaznikow i komputera. dodam ze gdy probowalismy odpalic auto na popych przy puszczaniu sprzegla cos "tykalo" z okolic podszybia z prawej strony (podejrzewam ze tam gdzie komputer i przkazniki). co mozglo sie stac ze nagle zgasla i nie chce odpalic??
po 2. jezeli jakikolwiek czujnik jest niesprawny to nie znaczy ze silnik nie odpali, wrecz przeciwnie.
po 2. sprobuj odkrecic przewod podajacy paliwo (ten metalowy, malowany na czarno, pod przepustnica) do wtryskiwaczy i zakrec rozrusznikiem..
Bardzo mozliwe, ze pompa paliwa sie wykonczyla. To, ze nie slyszysz jak pompa bzyczy nie oznacza, ze jest uszkodzona.
Przerabialem to u siebie w e30, moglem krecic ja do wykonczenia akumulatora i nie zapalila.. wymienilem pompe i OK (brzeczy strasznie, nowa podroba dziadostwo kupiona na allegro).
mam bunie z silnikiem m20b25 i mam podobny problem... nie chce odpalić, tylko że nie stało mi sie tak jak koledze (podczas jazdy) tylko po 2 dniach stania na parkingu wsiadam, kręce i nie pali (co chwile "chwyta" tak jakby już miał odpalać ale nic z tego)
czytałem inne tematy z podobnym problemem na tym forum i próbowałem już prawie wszystkiego co w nich wyczytałem.
a więc tak:
pompa paliwa działa na 100% (wymieniałem kilka miesięcy temu) slychać ją jak bzyczy. gdy próbowałem wyciągnąć przewód doprowadzający paliwo prysło mi benzyną więc paliwo dochodzi...
sprawdzałem bezpieczniki i przekaźniki omomierzem i wszystko jest OK. sprawdzałem też iskre i jest OK.
sprawdzałem silniczek krokowy i omomierz pokazuje ze napiecie jest takie jakie ma być ale w książce mi pisze że po przekręceniu kluczyka na zapłon silniczek krokowy powinien sie otworzyć na 50% a u mnie jest on zamknięty i tylko slychać jak bzyczy, dopiero przy próbie odpalania otwiera sie on cały (nie na 50%).
gdzieś wyczytałem że może to być przepływomierz ale przecież nawet gdyby był uszkodzony lub nie działał to samochód powinien odpalić i bardzo nierówno chodzić lub odrazu zgasnąć (przypomne że u mnie nie odpala wogóle)
dodam jeszcze że dzień przed "śmiercią" buni sprawdzałem sobie gumy na tylnich amortyzatorach co za tym idzie musiałem rozebrać i wyciągnąć tylnie siedzenie. pod tylnim siedzeniem od strony kierowcy są jakieś bezpieczniki (Ojciec mi mowi że od komputera). mogło sie tak stać że przypadkiem coś poruszyłem w tych bezpiecznikach i dlatego może nie odpalać?
wcześniej pisałem że sparwdzałem iskre i że jest OK ale wydaje mi sie że jest słaba...
czy z powodu słabej iskry na świecach może sie tak dziać (podczas kręcenia co chwile chwyta jakby miał już odpalać)?
Ostatnio zmieniony przez Cudacco 2009-01-26, 17:04, w caoci zmieniany 2 razy